Paliwo drożeje, firmy transportowe nie wyrabiają. Co z podwyżkami dla kierowców?


Ceny oleju napędowego mocno uderzają w branżę transportową. Wzrost kosztów paliwa oznacza dla przewoźników coraz większą presję na marże i trudniejsze decyzje dotyczące kolejnych wydatków.

Według danych przytoczonych w artykule, 16 września hurtowa cena ORLEN Ekodiesel wynosiła 7489 zł za 1000 litrów. W ciągu jednego dnia wzrosła aż o 15,7%, a od początku 38. tygodnia podwyżka sięgnęła 22,3%.

+22,3%
Tyle wyniósł wzrost ceny oleju napędowego od początku 38. tygodnia, według danych przedstawionych w artykule.

:arrow_heading_down::arrow_right::arrow_heading_down::arrow_right::arrow_heading_down::arrow_right::arrow_heading_down::arrow_right::arrow_heading_down::arrow_right::arrow_heading_down::arrow_right::arrow_heading_down::arrow_right::arrow_heading_down::arrow_right::arrow_heading_down::arrow_right:

 

Przewoźnicy płacą więcej, ale nie mogą tyle samo podnieść stawek

Dla firm transportowych tak gwałtowny wzrost ceny paliwa oznacza ogromny wzrost kosztów działalności. Ciężarówki spalają setki litrów paliwa podczas jednego tygodnia pracy, a większe przedsiębiorstwa kupują miesięcznie dziesiątki, a nawet setki tysięcy litrów.

Problem polega na tym, że przewoźnik nie zawsze może od razu podnieść ceny transportu. Część firm ma w umowach klauzule paliwowe, które pozwalają korygować stawkę wraz ze zmianą ceny diesla. Nie dotyczy to jednak wszystkich kontraktów.

Jeżeli klient nie zgadza się na wyższą stawkę, dodatkowy koszt paliwa musi pokryć przewoźnik. Oznacza to mniejszą marżę, mniej pieniędzy pozostających w firmie i coraz trudniejsze decyzje dotyczące kolejnych wydatków.

I tutaj pojawia się problem kierowców

Rosnące ceny paliwa nie oznaczają automatycznie, że wzrosną również zarobki kierowców.

Jeżeli stawki za transport pozostaną na podobnym poziomie, a paliwo podrożeje o ponad 20%, przewoźnik będzie musiał znaleźć dodatkowe pieniądze w innych obszarach działalności.

Firma musi przecież pokrywać również koszty:

  • leasingów,
  • ubezpieczeń,
  • serwisu,
  • opon,
  • opłat drogowych,
  • wynagrodzeń pracowników.

Im więcej pieniędzy pochłania paliwo, tym mniej środków pozostaje na inne wydatki — w tym na podwyżki dla kierowców.

„Biznes się nie spina”

Przy obecnych kosztach wykonywanie części zleceń może stawać się dla przewoźników coraz mniej opłacalne.

Problem jest szczególnie widoczny w przypadku firm, które nie mogą szybko podnieść stawek dla klientów. Jeżeli ciężarówka musi wyjechać w trasę, a firma zarabia na niej coraz mniej, każdy kolejny kurs może dodatkowo pogarszać sytuację finansową.

Właściciel firmy może więc stanąć przed trudnym wyborem:

Podnieść ceny transportu
i ryzykować utratę klienta.
Jeździć dalej
i akceptować coraz niższą marżę.

W takiej sytuacji podwyżka wynagrodzenia kierowcy może zejść na dalszy plan.

Paliwo droższe o 22% nie oznacza pensji wyższej o 22%

To najważniejsza kwestia, o której warto pamiętać.

Koszt paliwa jest tylko jednym z elementów całego biznesu transportowego. Kierowca nie otrzymuje procentu od ceny diesla ani od wartości frachtu. Jego wynagrodzenie zależy przede wszystkim od kondycji firmy oraz stawek, jakie przewoźnik otrzymuje od swoich klientów.

Jeżeli przewoźnik nie będzie w stanie przenieść podwyżek cen paliwa na zleceniodawców, wzrost kosztów może pozostać w firmie zamiast trafić do kierowców w postaci wyższych wypłat.

Droższe paliwo może więc oznaczać dla kierowców nie podwyżki, ale zamrożenie stawek na dotychczasowym poziomie.

Wszystko zależy od tego, jak długo potrwa wzrost cen

Jednorazowy skok cen firma może jeszcze próbować przetrzymać. Jeżeli jednak drogie paliwo utrzyma się przez dłuższy czas, problem będzie coraz większy.

Przewoźnicy będą musieli podnosić stawki, renegocjować umowy i szukać oszczędności. Jeżeli tego nie zrobią, część firm może mieć problemy z utrzymaniem rentowności.

Dla kierowców oznacza to prostą zależność:

DROŻSZE PALIWO
MNIEJSZA MARŻA PRZEWOŹNIKA
MNIEJ PRZESTRZENI NA PODWYŻKI

Najpierw przewoźnik musi odzyskać pieniądze stracone na drogim paliwie. Dopiero później pojawia się przestrzeń na podwyżki wynagrodzeń.

Przy obecnym tempie wzrostu cen diesla może to potrwać dłużej, niż wielu kierowców sobie życzy.