Transport – branża, w której naprawdę dużo się dzieje.
I nie zawsze jest to kabaret, choć czasem brzmi jak scenariusz komedii.

Źródło: Google maps
Mówi się, że kto pracuje w transporcie, ten w cyrku się nie śmieje. Coś w tym jest. Każdy, kto choć chwilę funkcjonował w tej branży, wie, że to środowisko dynamiczne, pełne presji, terminów, przepisów i… ludzkiej kreatywności – nie zawsze tej właściwej.
Nie dziwi więc, że w sieci roi się od ofert pracy 2/2 i ogłoszeń typu praca kierowcy 2/2. Branża stale poszukuje ludzi doświadczonych, ale też takich, którzy dopiero wchodzą na rynek. Nawet jeśli ktoś nie zna języka, są opcje – np. kierowca bez języka Niemcy to fraza, która pojawia się coraz częściej w kontekście pracy w międzynarodowych firmach transportowych.
Dwie strony tej samej drogi
Od lat słyszymy o nie do końca uczciwych praktykach po stronie firm transportowych. Naginanie czasu pracy, manipulacje przy tachografach, presja na „dociśnięcie” jeszcze jednego kursu mimo braku godzin – temat wraca jak bumerang. Dlatego ważne, aby weryfikować firmy, w których chcemy podjąć pracę, a najlepiej wyjechać do pracy jako kierowca CE do Niemiec razem z Luksmannem, dzięki czemu zyskujesz pewność co do przyszłego pracodawcy i rzetelne info o firmie.
Z drugiej strony mówi się także o nieprzyzwoitych praktykach niektórych kierowców kategorii CE. Bo choć zdecydowana większość wykonuje swoją pracę rzetelnie i profesjonalnie, zdarzają się przypadki, które rzucają cień na całe środowisko.
Gdy pojawiają się oskarżenia, zazwyczaj pada klasyczne:
„To nie ja”, „To nie miało miejsca”, „Ktoś mnie pomylił”.
I często trudno coś udowodnić – słowo przeciwko słowu.
Gorzej, gdy pojawia się dowód nie do podważenia.
„A w życiu!” – czyli historia z Google Maps
Jednym z tematów, o których branża słyszała nie raz, jest spuszczanie paliwa „w bańki”. Proceder znany, choć oficjalnie oczywiście nikt o nim nie wie. W rozmowach – zaprzeczanie. W konfrontacji – oburzenie. Standardowe: „A w życiu!”
Tymczasem technologia nie śpi.
Na jednym ze zdjęć dostępnych w Google Maps (zarejestrowanych przez kamery Street View) widać kierowcę stojącego obok pojazdu ciężarowego w sytuacji, która – delikatnie mówiąc – może budzić wątpliwości. Na fotografii wygląda to jak spuszczanie paliwa z auta do kanistra.
Oczywiście – ktoś powie, że to przypadek. Że to ktoś inny. Że zdjęcie wyrwane z kontekstu. I faktycznie, stuprocentową pewność miałby zapewne tylko właściciel firmy i sam zainteresowany.
Ale trudno nie uśmiechnąć się pod nosem na myśl, że w dobie cyfrowej dokumentacji nawet przypadkowy przejazd samochodu Google może stać się „świadkiem” zdarzenia.
Transport znajduje się dziś pod stałą obserwacją – klientów, inspekcji, mediów, a czasem… algorytmów i kamer 360°. Każde działanie, zarówno po stronie przedsiębiorcy, jak i kierowcy, może zostać zarejestrowane, udokumentowane i rozpowszechnione szybciej niż kiedykolwiek wcześniej.
To też powód, dla którego ogłoszenia typu oferty pracy 2/2 czy praca kierowcy 2/2 cieszą się dużym zainteresowaniem – bo branża potrzebuje rąk do pracy, ale też osób odpowiedzialnych, które rozumieją, że reputacja w transporcie jest walutą. Buduje się ją latami, a traci w kilka minut – czasem jednym zdjęciem.
Branża TSL to ogromne pieniądze, odpowiedzialność i ciężka praca. To także stres, niedobory kadrowe i rosnące koszty. W takich warunkach pokusa „pójścia na skróty” pojawia się po obu stronach barykady.
Jednak w świecie, w którym każdy ma w kieszeni aparat, a ulice fotografują samochody z kamerami, coraz trudniej liczyć na to, że coś „rozejdzie się po kościach”.
Czy wspomniane zdjęcie trafiło do szefa firmy? Tego nie wiemy. Może tak. Może dopiero trafi. A może właśnie czyta ten tekst.
Jedno jest pewne – w transporcie naprawdę dużo się dzieje. I choć czasem sytuacje bywają absurdalne jak w cyrku, dla osób z branży to codzienność, w której stawką są realne pieniądze i realna odpowiedzialność. A dla tych, którzy szukają pracy, warto śledzić oferty pracy 2/2, praca kierowcy 2/2, a nawet pozycje typu kierowca bez języka Niemcy.